Gazeta Ubezpieczeniowa nr 49(817) z dnia 08.12.14

Trudno o bardziej na czasie tytuł dla konferencji polskich menadżerów ryzyka niż powyższy, bo przecież istotą ich pracy jest zarządzanie naszymi, rodzimymi ryzykami. A tych, jak wiadomo dzisiaj nie brakuje i dobrze to, czy niedobrze o rodzime studium przypadku jest coraz łatwiej. Stowarzyszenie POLRISK jest organizacją polskich menadżerów ryzyka non-profit, powstałą w 2006 roku i już ugruntowaną w polskim biznesie. Popularyzuje wiedzę o Enterprise Risk Management (ERM) całościowym, zintegrowanym zarządzaniu ryzykiem. Oczywiście, nie ma zarządzania ryzykiem bez ubezpieczeń, więc wśród członków wspierających Stowarzyszenie nie brakuje czołowych graczy sektora ubezpieczeń: towarzystw, brokerów, likwidatorów i innych organizacji z otoczenia biznesu „insurance”. POLRISK jest również, wśród 22 innych narodowych stowarzyszeń risk menadżerów członkiem FERMA, europejskiej platformy spotkań szeroko rozumianej branży ryzyka.

Ponieważ podstawowym narzędziem pracy każdego profesjonalisty związanego z zarządzaniem ryzykiem są oczywiście ubezpieczenia, więc nic dziwnego, że sponsorami konferencji byli AIG oraz Marsh. I to właśnie AIG zaprosił z Londynu Pana Georga R. Stratts, Prezydenta Global Property, który wygłosił zajmująca prezentację, przedstawiając krajobraz współczesnych ryzyk biznesowych. Jak mówił, nie jest dzisiaj trudno przekonywać o wadze zarządzania ryzykiem, prezentując wyjętą z kieszeni „jeżyną”, jeszcze niedawno symbole prestiżu i sukcesu branży komórkowej, dzisiaj jeden z
najjaskrawszych przykładów, gdzie wiedzie brak analizy ryzyk strategicznych. Pan Stratts podkreślał konieczność systematycznego podejścia do zarządzania ryzykiem biznesowym, gdzie ochrona ubezpieczeniowa ma kluczowe znaczenie, przy czym dzisiaj ubezpieczyciel współpracuje z klientem na wszystkich etapach budowania odporności, w tym zabezpieczania business continuity biznesu. Pomocna jest tu koncepcja COPE (Construction – właściwe projektowanie i budowanie, Occupancy – identyfikacja ryzyk inherentnych dla prowadzonej działalności, Protection – odpowiednie anty-ryzykowne przygotowanie i wyposażenie, Exposure – odpowiednie zabezpieczenie ekspozycji na ryzyko).

Kolejnym mówcą był Rafał Firląg z Marsh Property Risk Consulting, którego pojawienie się w roboczej kamizelce odblaskowej wywołało szmer zrozumienia wśród słuchaczy: „wszak to konferencja dla praktyków”, wszyscy się domyśleli. Bo rzeczywiście, jak pokazywał mówca obecnie ubezpieczyciel to partner na wszystkich etapach utrzymania i rozwoju biznesu, bez tego nie da się wytworzyć wartości dodanej z zarządzania ryzykiem. Dla niedowiarków w ryzyko (choć akurat na tej sali ich nie było) Pan Firląg przytoczył prostą statystykę pożarów. W Polsce w 2013 roku wydarzyło się ich ponad 126 tysięcy, z tego 2068, czyli 5,5 dziennie w obiektach produkcyjnych. Zatrważające są dane z biznesów atakowanych przez ogień: w 42 % niesprawna była stała instalacja gaśnicza, a w 46 % po prostu hydranty. Wnioski stąd płynące są proste i dramatyczne, choć oczywiście nowoczesne doradztwo ubezpieczeniowe, to często bardzo złożone wyzwania i jak podkreślał mówca, branża ubezpieczeniowa na nie śmiało odpowiada.

W kolejnych sesjach pałeczkę przejęli menadżerowie ryzyka opisujący tytułowe dla Konferencji polskie studia przypadku, począwszy od autora tej relacji, który przedstawił uwarunkowania i trendy w rozwoju zarządzania ryzykiem w Polsce. Następnie głos zabrał Pani Irena Pstrągowska która relacjonując swój udział w brukselskiej prezentacji wyników świeżego badania branży ryzyka „FERMA Risk and Insurance Report 2014” wdała się ze słuchaczami w ciekawą dyskusję na temat znaczenia równości płci w zawodzie menadżera ryzyka. Jest to temat ważny dzisiaj nie tylko dla tego środowiska, choć jak skonstatowano, w Polsce z udziałem kobiet w zarządzaniu ryzykiem jest znacznie lepiej niż w Europie.

Następnie Aleksander Rzepa, menadżer ryzyka z grupy Energa poruszył niezwykle ważny temat udziału specjalistów „od ryzyka” w tworzeniu strategii przedsiębiorstwa. Jest to nie tyle słaba strona samej koncepcji ERM, zarządzania ryzkiem, ile niedostrzeganie często przez zarządy, że nowoczesne spojrzenie na ryzyko podejmuje nie tylko jego negatywną (zagrożenie), ale i pozytywną stronę (szansa). W efekcie w zarządzaniu ryzykiem mamy często do czynienia z syndromem usilnej „obrony” wcześniej ustalonych celów przed zidentyfikowany ryzykami, zamiast wspólnego wyznaczania celów wraz (!) z analizą ryzyka już na etapie budowania strategii. To zasadnicza różnica, argumentował celnie mówca.

Po tym strategicznym spojrzeniu na ryzyko Łukasz Góralczyk z SIG Polska, używając wcale niewielu slajdów (jest życie bez power pointa !) opisał, jak budowana była dojrzałość systemu zarządzania ryzykiem w jego organizacji, między innymi z wykorzystaniem wypracowanej wewnętrznie formuły samooceny (control self-assessement). Po tym wystąpieniu kolejnego praktyka, przyszedł czas na praktyczne (znowu!) spojrzenie na rolę regulacji w obszarze relacji zarządzanie ryzkiem – kontrola wewnętrzna. To niezwykle ważne, a mało u nas dostrzegane zagadnienie przedstawił Pan Łukasz Cichy z Komisji Nadzoru Finansowego. Relacja zarządzania ryzkiem z innymi systemami zarządzania, a kontrolą wewnętrzną (internal control) w szczególności jest bowiem fundamentalnym elementem takich mega-regulacji „bezpiecznościowych” jak Solvency i Bazylea. Stąd bez zrozumienia wszystkich uwarunkowań, począwszy od standardów COSO, można nie tylko zbudować niedostatecznie efektywny system zarządzania ryzykiem ale nawet, jak to z ryzykiem bywa, narazić się na kolejne ryzyko, niezgodnościowe.
A ponieważ kontrola wewnętrzna i zarządzanie ryzkiem to temat nie tylko dla podmiotów przez KNF regulowanych, uczestnicy i organizatorzy Konferencji umówili się na kolejne dyskusje z udziałem przedstawicieli Komisji.

Wiedza o zarządzaniu ryzkiem płynęła szerokim strumieniem pełne studium przypadku, ale nawet nieco już wygłodniali przed zamykającym lunchem uczestnicy bez zmrużenia oka wysłuchali dynamicznej prezentacji Pani Aliny Wieloch na co dzień pracującej w grupie ING, która pokazała, że rozwiązania z dużych finansowych regulacji w zakresie zarządzania ryzykiem, to nie tylko zajęcie dla działów compliance, ale również doskonałe źródło wiedzy i benchmark jak można organizować zarządzanie ryzykiem, także w sektorze niefinansowym. Wreszcie, na podsumowanie konferencji, żeby podtrzymać napięcie, Pan Marcin Marczewski z Resilia pokazał uczestnikom relacje pomiędzy zarządzaniem ryzykiem, a zarządzaniem kryzysowym, kolejne studium przypadku, o którym choć bardzo dużo się mówi, to jest najwyraźniej wciąż nie najlepiej, kolejne pole do „uprawiania” przez polskich menadżerów ryzyka.

Konferencja trwała i szybko przeszła, a uczestnicy w kuluarach podkreślali, że dzisiaj kluczem do uczenia się i doskonalenia zarządzania ryzykiem jest nieustająca wymiana praktycznych doświadczeń i spotkania wszystkich zainteresowanych budowaniem odporności biznesu na ryzyko. Nic więc dziwnego, potwierdzam Twoje przypuszczenia Czytelniku, że patronat medialny nad Konferencją POLRISK, nie po raz pierwszy zresztą, sprawowała Gazeta Ubezpieczeniowa.

studium przypadku, studium przypadku

Dodaj komentarz

Be the First to Comment!

Notify of
avatar
wpDiscuz